- Mam od dziesięciu lat konto w tym samym banku. Trafia na nie moja pensja, trzymam oszczędności na lokacie, używam karty płatniczej, wzięłam nawet kredyt gotówkowy. Ale jeszcze nie zdarzyło się, żeby bank przysłał mi choćby drobny prezent za lojalność. Bez przerwy zasypują mnie tylko nowymi ofertami kredytów czy funduszy - mówi czytelniczka "Gazety" pani Magda z Warszawy, długoletnia klientka PKO BP.
Największy polski bank nie jest wyjątkiem. Instytucje finansowe jeszcze nie nauczyły się dbać o swoich klientów. Na zniżkowe lub darmowe bilety do kina lub teatru czy udział w egzotycznych wycieczkach mogą liczyć tylko VIP-y korzystające z usług private bankingu. Co prawda w niektórych bankach bankowość prywatna jest nieco bardziej dostępna - np. klub Aquarius w Multibanku - ale "dopieszczani" są wciąż tylko nieliczni klienci.
Lojalny dostanie weekend w spa
A co z milionami drobnych posiadaczy kont, których lojalność tak naprawdę decyduje o zyskach instytucji finansowych? Nawet banki należące do międzynarodowych grup finansowych nie kwapią się do wprowadzenia programów lojalnościowych, które od lat funkcjonują w ich centralach.
Przykłady? Internetowi klienci włoskiego Unicredit Banca, do którego należą w Polsce banki Pekao i BPH, zbierają punkty za poszczególne transakcje. Np. za każde 100 euro wydane kartą na zakupy w sklepie dostają 200 punktów, a każda transakcja w bankomacie to 10 punktów. Do tego co miesiąc dodatkowy punkt za lojalność. Punkty można wymienić na nagrody: rower, ekspres do kawy, weekend w spa ("kosztuje" 84 tys. pkt.).
Polscy klienci Pekao i BPH o takich nagrodach za lojalność mogą tylko pomarzyć. Tak samo zresztą jak posiadacze kont w ING Banku Śląskim, choć klienci holenderskiego Postbanku, który należy do tej samej grupy kapitałowej, od zeszłego roku dostają punkty za każde euro wpłacone na bankową lokatę. Mogą je wykorzystać do zakupu prezentów za pół ceny (zegarki, odtwarzacze MP3).
Z kolei hiszpański Santander zniósł opłaty za prowadzenie konta, używanie karty i przelewy w ramach UE (ale tylko te powyżej 50 euro) dla wszystkich osób, które przez pewien czas posiadały w banku kredyt hipoteczny, plan emerytalny lub pieniądze na koncie osobistym. Ale jego polskich klientów to nie dotyczy.
A u nas wyższy debet
W stosunku do zagranicznych odpowiedników banki w Polsce są wyjątkowo interesowne. Np. Citibank rozdaje prezenty - albumy lub czajniki bezprzewodowe - lecz tylko przy zakupie karty kredytowej.
Niektóre banki prowadzą programy rabatowe dające klientom zniżki przy zakupach kartami w wybranych sklepach. Zdarzają się też karty płatnicze pozwalające zbierać punkty w ramach programów lojalnościowych Premium Club czy BP Partner Club. Ale to bonusy związane z używaniem konkretnej karty, a nie za lojalność wobec banku.
- Programy banków dotyczą raczej nowych ofert, zachęcają do wydania kolejnych pieniędzy na bankowe usługi, a w mniejszym stopniu premiują lojalność - zwraca uwagę Mateusz Ostrowski, analityk sieci doradców finansowych Open Finance, która pomogła nam zebrać dane o programach lojalnościowych.
Bank Millennium zwalnia z sześciozłotowej opłaty za prowadzenie konta tych klientów, którzy trzymają w nim oszczędności lub mają kredyty. To jednak wyjątek. Większość banków ogranicza się do niższych prowizji dla stałych klientów. Np. w BPH klienci, którzy mają rachunek od pół roku, mogą liczyć na wyższy debet. Po roku dochodzi m.in. niższa prowizja za kredyt.
W Kredyt Banku prowizja za kredyt gotówkowy dla stałego klienta wynosi 2,5 zamiast 3,5 proc., a w BGŻ - 3 zamiast 5 proc. PKO BP od "swoich" prowizji nie pobiera w ogóle. W Lukas Banku jest oferta "Sam zdecyduj, ile zapłacisz", gdzie klienci starający się o kredyt mieszkaniowy za każdy dodatkowy produkt (np. konto osobiste, karta kredytowa czy lokata) otrzymują obniżkę oprocentowania. Podobnie jest w Nordea Banku, gdzie funkcjonuje program Nordea Benefit.
Dlaczego banki nas nie dopieszczają?
Zdaniem Mateusza Ostrowskiego banki nie doceniają obecnych klientów, bo dopóki jest sporo osób, które w ogóle nie mają konta bankowego, kredytu ani karty, bankowcy mogą sobie pozwolić na luksus wyboru - starać się o utrzymanie starych lub szukać nowych klientów.
Poza tym z badań wynika, że Polacy niechętnie zmieniają swój bank. - Wolą narzekać na kolejki i słaby poziom obsługi, niż zagłosować nogami. Wielu z nich myśli, że we wszystkich bankach jest tak samo. Banki o tym wiedzą - mówi ekspert Open Finance.
Nieprzypadkowo wielkie bankowe molochy, jak PKO BP czy Pekao, choć oferują najniższe na rynku oprocentowanie lokat, wciąż gromadzą połowę wszystkich pieniędzy, które trzymamy na depozytach. Z marcowych badań PBS DGA dla "Gazety Prawnej" wynika, że tylko 10 proc. Polaków w ciągu ostatnich dwóch lat zmieniło bank.
To nie znaczy jednak, że taki stan będzie trwał wiecznie. Według Mariusza Grendowicza, niezależnego eksperta bankowego, skuteczne "zagospodarowanie" własnych klientów stanie się dla banków ważniejsze za dwa-trzy lata, gdy wzrośnie konkurencja w branży bankowej i nieco osłabnie koniunktura w gospodarce. Już teraz marże na złotowych kredytach hipotecznych są najniższe w Europie, mordercza konkurencja panuje też w kredytach dla firm.
- Na razie banki mogą rekompensować sobie niskie zyski z tej działalności wysokimi marżami na kredytach gotówkowych i kartach kredytowych. Ale to nie potrwa wiecznie - ostrzega Grendowicz.
Lojalność będzie w cenie?
Mateusz Ostrowski z Open Finance też ma nadzieję, że banki niedługo przypomną sobie o zasłużonych klientach. Pierwsze jaskółki już widać, zwłaszcza w mniejszych bankach.
Do standardów zachodnich coraz bardziej zbliża się mBank, który jest również wirtualnym operatorem komórkowym. Klienci korzystający z kart kredytowych, mający kredyt hipoteczny lub gotówkowy, inwestujący w fundusze i giełdę otrzymują dodatkowe złotówki do wykorzystania na połączenia głosowe, SMS-y oraz internet.
A ING, który sponsoruje team Formuły 1 ING Renault, oferuje polskim klientom do 12 proc. zniżki na samochody francuskiej marki. Zresztą ING i Fortis Bank zapowiedziały też, że pracują nad wprowadzeniem kompleksowych programów lojalnościowych dla swoich klientów.
.
Źródło: Gazeta Wyborcza